|
ZLOT
KORCZAKOWCÓW
„Warszawa
jest moja i Ja jestem jej”
12 - 13 września 2008
Drodzy
Zlotowicze!
Za nami zlotowe dni. Tak różne i bogate, jak harcerska
przygoda, jak korczakowskie chwile! Bogate zadumą i
pedagogiczną refleksją, pełne radości śpiewu i zabawy
na warsztatach. Twórcze poznaniem Warszawy Korczaka i jej
dzisiejszych przemian. To dzięki Wam, dzięki Waszemu
zaangażowaniu i oddaniu udało nam się program zlotu
zrealizować. Dzięki, że wbrew pogodzie z radością
pokonywaliśmy trudności. Wierzę, że wracaliście do
domów bogatsi w przeżycia i wiedzę, w zawarte nowe
przyjaźnie i kontakty. Dziękuję szczególnie mojej
zlotowej drużynie, sprawdzonej wielokrotnie w Korczakowie.
Mogłem zawsze na Was liczyć i zawsze z uśmiechem dawaliście
radę. Dziękuję Lubuskiej Komendzie ZHP, a szczególnie
oddanemu Przyjacielowi dh Komendantowi hm Leszkowi
Kornoszowi, który wspierał nas w trudzie przygotowań i
znalazł czas i był z nami w ogniskowym Kręgu. Nie byłoby
Zlotu bez zaangażowania i pomocy dh Jacka Bobowicza -
szefowi Ośrodka ZHP na Cyplu Czerniakowskim. Dzięki za
zaufanie i życzliwość. Słowa ogromnej wdzięczności
kieruję do Pani Przewodniczącej - prof. Jadwigi Bińczyckiej
za jej wiarę "że musi się udać", za telefony
ze wsparciem i pomocą. Jackowi Krogelowi za cierpliwość
i pomoc w przekuwaniu naszych pomysłów w internetowe
informacje, za konsultacje i trud. Wszystkim moim
przyjaciołom za ciepło i wsparcie, za życzliwe słowo i
pomocną dłoń. Ale dzięki szczególne Wam, którzy różnych
stron Polski przyjechaliście, by pokazać, że jesteśmy
razem w wielkim, korczakowskim ruchu, że razem - możemy
wiele. Przepraszam za wszystkie niegodności , niewygody.
Za kłopoty z "Małym Przeglądem" w czasie
biegu. Wszystkiego nie da się przewidzieć, w tym szczególnie
pogody. Ale daliśmy radę!!! A to jest ważne. Do następnego
spotkania "przy innym ogniu, w inną noc - do
zobaczenia znów!"
hm Jerzy Zgodziński
Komendant Zlotu
|