|
Dodatek: „Marzą – myślą”
(wybór cytatów z listów
dzieci do „Małego Przeglądu” z lat 30., publikowanych w
rubryce pod tym tytułem)
Sądzą
młodzi, że ich wyłącznie przywilej:
marzenia, pragnienia. – Nie. – Tylko starzy
nie zwierzają się ze swych marzeń w obawie
śmieszności. [z odpowiedzi Janusza Korczaka na ankietę o
planach pisarskich] "Wiadomości Literackie" 1932, nr 7
Marzenie jest dla
wszystkich dostępne. Marzy bogaty i ubogi, głodny i syty,
uczciwy i nieuczciwy. Wszyscy. Marzyć można zawsze i
wszędzie.Marzenia są zmienne. Kiedy jestem głodna, marzę o
jedzeniu. Kiedy się martwię, marzę o człowieku, który by
mnie pocieszył. Widząc cierpiącego, myślę, jak go pocieszę
słowem lub czynem. Nie będę się chwaliła marzeniami
wzniosłymi, bo tak czynią świętoszki i fałszywki. A jednak
czasem wkradnie się bardzo nieśmiało marzenie nie takie
suche, codzienne, lecz coś bardzo przyjemnego i
nadzwyczajnego. Najczęściej o szarej godzinie, kiedy
czuję, że jest mi bardzo źle. Po takiej chwili następuje
potem niesmak i pustka. Jak zawsze zresztą, kiedy się
powraca do rzeczywistości.
Sala z Zamenhofa
Mam teraz 11 lat.
Będąc jeszcze małym, polubiłem sport. Marzeniem moim jest
zostać sławnym sportowcem… [bokserem]
Lolek z Elektoralnej
Wstałam wcześnie.
Był dzień sobotni. Słońce zalewało ziemię jasnymi
promieniami. Powoli zjawili się ludzie na ulicy. Wstali
rodzice i rodzeństwo. Każdy poszedł gdzie indziej.
Zostałam sama w mieszkaniu. Zaczęłam wtedy po raz pierwszy
rozmyślać nad tym, czym chciałabym zostać w przyszłości.
Różnie myślałam. Wtem usłyszałam warkot motoru. Podbiegłam
do okna. Patrzę, a tu samolot sunie po niebie. I
pomyślałam: „Ach, chciałabym zostać lotniczką!”. Zwiedzić
cały świat, podróżować jak Amundsen. Ale on zginął
śmiercią męczeńską. A ja nie chcę zginąć, tylko żeby Pan
Bóg czuwał nade mną. [bez podpisu]
Jestem uczniem
czwartego oddziału. Bardzo lubię śpiewać i wszyscy mówią,
że ładnie śpiewam. Chciałbym się uczyć u dobrego
nauczyciela albo śpiewać w synagodze, lecz nie mogę, bo
ojciec już od kilku lat nie widzi i nie zarabia. Więc mogę
tylko o tym marzyć.
Leon z Nowolipia
Noc. Obudziłam się,
a że nie mogę zasnąć, więc marzę.
Widzę teatr. Ludzie
czekają na przedstawienie. Dzwonek. Kurtyna podnosi się.
Scenę zalewa światło reflektora. Wychodzi baletnica w
jasnej krynolinie, na szyi ma sznur niebieskich korali, a
na głowie przepaskę, naszywaną szkiełkami (niby brylanty).
Tą tancerką jestem ja. Mam wykonać taniec ubogiej
dziewczynki, a potem księżniczki.
Ines
Marzenia moje są już
poważniejsze niż zeszłoroczne. Dawniej marzyłam o aparacie
fotograficznym i łyżwach, a jeszcze przedtem – o
piękności, bo myślałam, że nauczycielka lubi ładne. I dziś
nie cofam marzenia o aparacie i łyżwach, lecz przybyło mi
jeszcze jedno marzenie – o sławie. Tak, dążę do sławy. Ale
jak ją zdobyć?... Gdyby było powstanie albo wojna, wtedy
poszłabym na front i walczyłabym jak lew.
Orzeł Czubaty
Różne mam plany i
marzenia. Najbardziej chciałbym się bić z wrogami mojej
ojczyzny. A wtedy, gdy ziemia będzie już wykupiona i
wyzwolona, chciałbym zostać nauczycielem szkoły ludowej w
Jerozolimie, uczyć dzieci, aby też wyrosły na bohaterów.
Majer z Twardej
Mam napisać życiorys
Michała Faradaya, słynnego fizyka angielskiego. Wytężam
myśl, chcę ładnie napisać, ale pióro wypada mi z ręki.
Marzę. Jestem uczonym, pracuję w laboratorium, robię
pożyteczne dla ludzi odkrycia, jak Edison. Doprawdy, nie
warto marzyć o niczym innym. Uczeni najwięcej przynoszą
pożytku, chociaż ludzie najmniej interesują się nimi.
Wszyscy pamiętają życiorysy sławnych wodzów, a kto pamięta
o wielkich ludziach pracujących w ciszy laboratoriów? Są
nie mniej odważni, niejeden z nich zginął śmiercią
męczeńską, głosząc prawdę, której wtedy nie rozumiano,
albo został zabity przez własny wynalazek…
Natek z Zamenhofa
Chciałabym, aby po
mojej śmierci pamięć o mnie nie wygasła. O ludziach,
którzy za życia dbają tylko o siebie, nikt po śmierci nie
wspomni. Egoista nigdy nie zazna szczęścia, nawet wtedy,
gdy wszystko ma. Najpiękniejszą jest praca dla innych, bo
tylko ona daje zadowolenie. Dlatego chcę zostać
nauczycielką. Założę szkołę i będziemy razem pracowali.
Taka szkoła będzie najlepszym pomnikiem po mojej śmierci.
Stefa z Mariańskiej
Wciąż dziś myślę o
tym, czym będę. Czy pójdę między dzieci i uczyć będę? Czy
w sądzie bronić pokrzywdzonych i walczyć o prawdę, aby z
oblicza ziemi znikła obłuda i kłamstwo? Może będę lekarką
w małym miasteczku, do którego nikt nie chce jechać, bo
ludzie są biedni i nie mogą zapłacić. Nie mogę wybrać
zawodu. Wiem, że nie chcę sławy. Wolę pracę cichą i
pożyteczną.
Eresz
Podróż do dalekich
krajów stała się szczytem moich marzeń. Przyjechał wujek z
Warszawy i podarował mi 10 złotych. Za te pieniądze
kupiłem ćwiartkę losu i od tego czasu marzę o wygranej.
Wszystko może się zdarzyć. Zasnę, a nazajutrz wpadnie
ojciec i obudzi mnie:
– Fimuś! Wygrałeś 50 000 złotych, możesz z nimi robić, co
ci się podoba.
[wyjazd do Afryki] ….w górnym biegu Kongo odkryliśmy… Ale
cośmy tam odkryli, tego jeszcze nie wiem. Napiszę o tym 5
kwietnia 1943 roku.
Fimuś z Wilna
Prawda, jak to
dobrze: w chwilach smutku i bezwładu, kiedy się czuje
pustkę wokoło, wspominać o tym, co było gdzieś, kiedyś…
Chciałbym teraz zniknąć z powierzchni ziemi, aby potem
zjawić się znów, jako maleńki chłopczyk rzucający
śnieżkami w kolegów.
Gdy dorosnę, będę chciał być tym, czym jestem teraz, i
wspominać dzień dzisiejszy.
Władek z Wałowej
Są różne drogi,
które się krzyżują. Tyle ich jest, a ty stoisz i nie
wiesz, którą wybrać.Jest droga, która biegnie równiutko do
celu. Łatwo ci dojść: będziesz rozpychał i bił ludzi,
skrzywdzisz jednego, drugiemu podstawisz nogę, trzeciego
obijesz, tego nastraszysz, tamtemu skłamiesz, żeby
zawracał, że nie tędy droga – i sam dojdziesz.
Jest natomiast ścieżka, którą kroczyć trzeba razem,
pomagając sobie wzajemnie. Ciągle tu musisz pokonywać
przeszkody, bronić towarzyszy. Nieraz spuścisz głowę i
wlec się będziesz, ale pamiętaj – idź naprzód! Z tobą
razem idzie większość ludzi, jest wam lżej na sercu i
czyste macie sumienie.
Pseudos
Człowiek, który
cierpi i dąży – myśli, że będzie szczęśliwy, gdy cel swój
osiągnie. Zdobywa to, czego pragnie, i znów dąży. Biada
człowiekowi, który cel swój osiągnąwszy, nie znajdzie
innego, bo straci sens życia, nie będzie wiedział, po co
pracuje.
Szczęścia nie ma! Szczęście to robaczek świętojański,
który błyska w oddali, to bańka mydlana, która się ukazuje
w pięknych, tęczowych barwach. I pryska, gdy chcemy ją
złapać.
A może i jest szczęście, ale nie potrafimy go odczuć? Ani
razu nie słyszałam, żeby ktoś ze starszych powiedział:
„Jestem szczęśliwy”, ale wszyscy mówili: „Miałem
szczęście”, „Byłem szczęśliwy”. Więc pewnie po długim
czasie, z daleka, ludzie postrzegają, że przegapili swoje
szczęście, że nie potrafili nim się nacieszyć.
Róża z Nalewek
Wszyscy, nawet
najbardziej poważni, mają marzenia, czasem bardzo
dziwaczne i komiczne.
Kiedyś pragnęłam być praczką i kucharką. Nie mogłam
zrozumieć, czemu pranie jest ciężkie, a gotowanie niemiłe.
Moja najulubieńszą rozrywką było prać sukienki lalek,
sprzątnąć pokój i gotować.
Gdy zachorowałam, przyszedł doktór – zapragnęłam być
doktorem. Kiedy mi się ta zabawa znudziła, chciałam być
krawcową. Wszystkie igły i nici były w nieładzie. Matka
nigdy nie mogła znaleźć pudełka z przyborami do szycia…
Zaczęłam chodzić do freblówki i zapragnęłam zostać
nauczycielką. Moją siostrę nauczyłam pisać w zeszytach,
robionych z kartek wyrywanych z moich własnych, a kiedy w
szkole krzyczano na mnie za brzydkie, bo trzykartkowe,
zeszyty, pokazywałam z dumą popisy mojej siostry… Teraz,
gdy jestem w szóstej klasie, marzenia moje są jeszcze
bardziej dziwaczne. Dawniej przynajmniej były realne, a
teraz? Teraz chciałabym pojechać do Australii, zagubić się
wśród wysp Archipelagu Malajskiego, tam, gdzie zupełnie
nie ma ludzi, i prowadzić słoneczne życie, jak takie
beztroskie coś. A potem, po jakimś roku, wrócić, zachwycić
wszystkich cudownymi opowiadaniami, i znów wyjechać. I tak
sobie żyć. Ostatecznie zgodziłabym się zostać reporterką.
Aneri
Marzenia moje są
bardzo płodne. Nigdy jeszcze dwa razy nie marzyłam o tej
samej rzeczy. Czasem o zmroku, kiedy siedzę samotnie,
snują mi się przed oczami różne obrazy. Raz widzę się w
roli nauczycielki, wtedy marzę, że będę dla uczennic
bardzo dobra i sprawiedliwa. Ale prędko cofam tę myśl i
widzę się już doktorką. Wtedy wyobrażam sobie, że zakładam
zupełnie bezpłatną lecznicę i leczę chorych.
Mam jeszcze dużo innych marzeń, ale jaki zawód sobie
obiorę w przyszłości – nie wiem jeszcze.
Hela
Chciałbym być
niewidzialnym człowiekiem. Żadna władza ani nawet cała
nauka nie może zrobić tego, co człowiek, którego nikt nie
widzi. Najpierw posłuchałbym, co o mnie gadają, co
naprawdę o mnie myślą koledzy i znajomi.
Potem tak ośmieszyłbym hitlerowców, że wypędzono by ich z
Niemiec. W końcu przemówiłbym w Lidze Narodów. Raz i dwa,
i tysiąc razy. Nie dałbym im dojść do słowa. Gadałbym i
gadał tak długo, dopóki by nie ustąpili i nie założyli na
dużej, bogatej wyspie republiki dzieci i młodzieży.
Sewek
Chcę być kobietą,
która nosi imię Wampa. Chcę mieć włosy i obejście
Smolarskiej, głos jak polne dzwoneczki, lepszy nawet od
Ordonki. I żebym tańczyła jak Loda Halama.
Sala H.
Pragniemy wszyscy
zgody. Piękna rzecz. Ale jak może zapanować zgoda, kiedy
od małego dziecka istnieje wśród nas zazdrość…
…nie będzie na świecie zgody, dopóki sami się nie
zmienimy.
Janek F.
…Ja już nie mogę
czytać gazet. Wciąż te same okrutne tytuły: Krwawe walki w
Hiszpanii, Walki w Chinach, 80 ofiar bombardowania
Barcelony, Pięciu chaluców zabitych w Palestynie, Wielkie
zbrojenia Anglii…
Nieraz ciskam gazetę na ziemię i marzę o czasach, kiedy
zapanuje pokój – w Palestynie, Hiszpanii, Chinach –
wszędzie i na zawsze.
Bolek z Nowolipek
„…gazy dzielimy na
duszące, żrące, parzące i trujące. Wszystkie gazy należą
do broni chemicznej…”
Odkładam książkę i marzę. A gdybym wynalazł gaz, który by
działał na rozum i uczucia ludzkie? Chodziłbym po świecie
i rozpylał po kryjomu mój dobry gaz. Cieszyłbym się,
patrząc:
człowiek zrozpaczony nie popełniłby samobójstwa;
zbrodniarz się poprawił;
krzywdziciel spać nie może, myśli, jak naprawić krzywdę;
politycy wojny znoszą;
cała bieda została wytruta…
Jerzy W.
Gdy miałam 4 lata,
kupiono mi komplet kredek. Rysowałam wtedy lale o dużych
głowach, w długich paltach ozdobionych guzikami. Wtedy już
wiedziałam, jak się nazywają kolory. Koleżanki moje
dziwiły się i pytały z zaciekawieniem:
– Jaki to kolor? Jak się ta kredka nazywa?
I tak już zostało: kocham kolory i wciąż maluję.
Rodzice mówią, abym tyle o tym nie myślała, bo to tylko
ładnie brzmi: „artysta malarz”, ale nic się nie zarabia.
Dora
Myślicie może, że
chcę być czarodziejem albo królewiczem? Może myślicie, że
pragnę bogactwa albo sławy? Nie, ja tylko kształcić się
pragnę. Tylko o to proszę, aby mnie za rok nie posłali do
terminu, żebym dostał stypendium w szkole średniej.
Dawid K.
Ojciec od kilku
miesięcy leży chory. Jeden Pan Bóg wie, jak ja cierpię.
Mama nie od dzisiaj choruje: choruje już długie lata, ale
w porównaniu z ojcem mama jest zdrowa. Nie tylko śmiać
się, ale nawet głośno mówić nie mogę. Czasami mija pięć
dni, że nie wychodzę z domu, a jeżeli schodzę, to albo do
apteki, albo do składu aptecznego. Gdyby rodzice moi byli
zdrowi, byłabym najszczęśliwszą na świecie.
Fela Delewkowicz
Poszłam do lekarza
Ubezpieczalni Społecznej. Lekarz zobaczył, że rośnie mi
kulka na szyi. Posłał mnie do chirurga. Chirurg zbadał,
posłał z powrotem do tego samego lekarza z kartką, jak ma
leczyć. Ten o niczym nie wiedział. Tymczasem ja nie mogłam
spać ani jeść. Poszłam znów do chirurga. Dano mi 19
numerek. Czekałam, czekałam, w końcu chirurg wyszedł w
palcie – już po przyjęciu. Nie chciał ze mną mówić na
schodach.
Nazajutrz z gorączką 38 stopni poszłam do lekarza
rejonowego, ten posłał mnie do naczelnego, ale naczelny
mnie odprawił i nie posłał do szpitala.
O, gdyby Ubezpieczalnia Społeczna miała dobrych lekarzy i
dobre lekarstwa! Gdyby tam przyjmowali chorych szybko,
uprzejmie, troskliwie. Gdyby Ubezpieczalnia była naprawdę
społeczna!
Sara z Czerniakowskiej
Gdybym miała młodsza
siostrę, byłoby nas w domu troje, bo mam 17-letniego
brata. Tyle byłoby śmiechu i figlów. Po lekcjach szłabym z
nią na spacer. A gdy skończyłaby 6 lat, przygotowałabym ją
do pierwszego oddziału. Do szkoły chodziłaby tej samej, co
ja. A że byłabym już w gimnazjum, schodziłabym (u nas
gimnazjum mieści się nad powszechną) i pytała, co słychać.
Przed koleżankami chwaliłabym się, że mam taką ładną i
mądrą siostrę (moja siostra musi być mądra i ładna). W
domu bym się nią opiekowała, kładła spać i pomagała we
wszystkim.
Hania z Wroniej
…Gdybym miał auto,
prowadziłbym je najpierw z Warszawy do Gdyni, a potem w
góry. W ogóle już bym wiedział, dokąd jechać – dajcie mi
tylko samochód.
Samek M.
Szare, monotonne
życie ucznia. Codzienne wkuwanie lekcji, codzienne aż do
znudzenia siedzenie w szkole… A potem? Co czeka mnie po
szkole? Codzienne wystawanie przed redakcją, szukanie
pracy w dziale: „Posady zaofiarowane”. W najlepszym razie
tak samo szare, monotonne życie biuralisty albo
praktykanta.
Dalekie kraje nęcą i kuszą. Serce podpowiada: „Idź…idź w
nieznane…”. A rozum szydzi: „Dokąd pójdziesz? Z czym
pójdziesz?”.
Heniek z Łodzi
Prawda i piękno…
Mogę tylko marzyć, że w książkach bibliotecznych, na które
teraz patrzę, jest zawsze to, do czego wszyscy dążą, czego
wszyscy szukają i o czym wszyscy marzą.
Sonia Kochańska (Łódź)
…Życie składa się na
przemian z porażek i zwycięstw. Jedne marzenia spełniają
się, drugie pozostają na zawsze „nieuchwytnym ideałem”.
Czy to powinno nas zrażać? Przeciwnie! Człowiek musi
wiecznie pragnąć i szukać, zdobywać i marzyć…
Niech upragnione
„gdyby…” nie przysłania rzeczywistości, lecz dodaje chęci
i mocy wytrwania w pogoni za wymykającym się ciągle
marzeniem.
B.L.
Chaimek marzy, żeby
rodzice mniej się kłócili i przeklinali, i żeby pluskwy
nie dokuczały podczas snu. Hanele zazdrośnie przygląda się
pieszczonym dzieciom, pragnie, aby matka więcej przebywała
w domu. Garbaty Szmulek modli się, żeby koledzy go nie
odtrącali i żeby mógł bawić się, cieszyć jak inni, zamiast
gorzko popłakiwać, gdy nikt nie widzi.Szlamek pracuje u
stolarza kilkanaście godzin dziennie. Został odebrany z
czwartego oddziału. Marzy o nauce, szkole, kolegach. Gdyby
Bóg zlitował się nad nim i zwrócił mu szkołę, w której
zapomina się o wszystkim, o domu, rodzicach, rodzeństwie,
o wiecznie zdenerwowanym majstrze. Co by to było za
szczęście!
Romek marzy o pracy na roli. Będzie uprawiał ziemię.
Będzie ją nade wszystko kochał. Nic piękniejszego sobie
nie wyobraża.
Moniek marzy o napisaniu powieści, która by wszystkich
wzruszyła. Włożyłby w nią całe swe życie, pragnienia,
ideały. Chodzą mu po głowie rozmaite pomysły, obrazy, ale
jak to opisać. Czy starczy słów? Czy potrafi wyrazić
wszystko, co czuje? Hela marzy o radosnej szkole. Szkoła
znajdowałaby się w lesie. Nauczyciele znajdowaliby się
przez cały czas z dziećmi. Byliby przyjaciółmi i doradcami
w ciężkich chwilach. Wszyscy uczyliby się nie dla stopni,
ale dla przyjemności. Szkoła byłaby dla dziecka wszystkim.
do góry
|