Maria z Brwinowa [Maria Szulecka] w „Małym Przeglądzie”

(fragmenty tekstów)

„Nie jestem Żydówką, jednak od sześciu miesięcy czytuję <Mały Przegląd>. Chciałabym napisać, ale może listów nie-Żydówek redakcja nie drukuje? – [Odpowiedź redakcji:] (Jeżeli przez pół roku czytasz <MP>, możesz mu wytknąć różne wady, nie zarzucisz jednak niekulturalności. Oczywiście, <Mały Przegląd> jest gazetą dzieci żydowskich, a one są gościnne i nie mają uprzedzenia do innych narodowości.)”

„Mały Przegląd”, 23.12.1932

„... miałam zamiar rąbnąć artykuł, ale się rozmyśliłam. Wolę napisać szczery list i w nim zahaczyć o sprawę mnie interesującą. Jestem sztubaczką [uczennicą] – Polką z V klasy. Mam strasznie zadarty nos, a na nim dla ozdoby <rower> (okulary), poza tym warkocz a la Chińczyk i dużo, strasznie dużo sympatii dla <Małego Przeglądu>.

Zaczynam teraz sprawę, o którą mi chodzi. W numerze z dnia 1 września przeczytałam projekt, aby zmienić nazwę na <Przegląd Młodych>, co uzasadnia się tym, że młodzież nie chce czytać jawnie <Małego Przeglądu>, czytując po kryjomu, bo nazwa jest dziecinna. Dlaczego pragną, by ta miła gazeta była pismem krzykliwym o artykułach <przemądrzałych> i niestosownych, czego by się nie uniknęło przy współpracy tej młodzieży, o której wspomina Tadeusz B-ski [Kazimierz Dębnicki]. Nie rozumiem tego <owczego pędu> do dojrzałości. Przecież mają jeszcze kilka lat do finiszu, a na gwałt pragną być <powagami>. Niestety, <zapomniał wół, jak cielęciem był>. Może to jest dobry objaw, że tak wcześnie pragną rozumieć i brać czynny udział w życiu współczesnym – wtedy już nic nie mam do powiedzenia.”

„MP”, 6.10.1933

„...nie istnieją dla mnie względy religijne, rasowe, narodowe itp. Jestem Polką z matki Łotyszki...

Zmieniłam szkołę, znalazłam przyjaźń i od tej osoby, która nie sypie komplementów, dostałam <Mały Przegląd>, i poznałam nowy świat... Wyobraźcie sobie moje zdziwienie na widok gazety młodych, gdzie nie opisuje się rzęs Grety Garbo, gdzie najmodniejszy kapelusz nie figuruje na honorowym miejscu, a sentymentalny poemat nie zajmuje pół strony, ale z sześciu stron rozlega się głos młodych, ich świat, i te sześć stron nie zieją na czytelnika nienawiścią dla innych ludzi...”

„MP”, 23.3.1934

[odpowiedź na tekst Leona Glattenberga, pobitego na ulicy przez bojówkę młodzieżową:]

„Czemu Cię bili, Leonie? – O, to wielkie pytanie, które się ciśnie każdemu z nas na usta – pytanie, które pali, boli, które jest jak przekleństwo!

Ciebie bili, boś Żyd, boś Człowiek, boś inny, bo byłeś jeden, a ich wielu.

Te razy, które spadły, na Twoją głowę, były dla Ciebie bólem fizycznym – dla wielu, wielu innych są bólem moralnym, a ten jest o wiele boleśniejszy. ...

Ci, którzy Cię bili, to wielki wrzód na naszym społecznym organizmie, wrzód, który wyleczyć musimy – oto zadanie naszego pokolenia.

Bili Cię, bo nie wiedzą, co czynią...

Bili Cię, bo nie rozumieją, co to Ojczyzna – że Polska to nie tylko matka pana szlachcica, ale matka chłopa i Żyda, który potrafi być dobrym obywatelem...

I chociaż jesteś innej wiary, Leonie, postąpiłeś jak prawdziwy chrześcijanin postępować powinien: przebaczyłeś w zrozumieniu, że oni „nie wiedzą, co czynią”. Tak czyni tylko człowiek moralnie silniejszy, człowiek, którego serce jest czyste, a droga prosta i uczciwa”.

„MP”, 6.4.1934

„Znałam ich kilku zaledwie.

Mieszkali w domkach-ruderach, dookoła których snuły się jak mgły jesienne klechdy i bajki, powtarzane przez echo długich, ciemnych sieni innych domów.

W sobotę wieczór szli po kilku pod lipami, rozprawiając o czymś żywo i bijąc mrok białymi dłońmi.

Nie byli straszni. Byli obcy.

*

W czwartej klasie, na lekcji wychowawczej, kolega X referował kwestię żydowską. Rzucał słowa ciężkie, syczące, jak nadepnięty gad...

Gdy skończył, zabrałam głos. Mówiłam: Żyd – człowiek – bliźni, a więc dlaczego?

Klasa milczała, uśmiechała się drwiąco.

*

Trzymając się poły przyjaciela po raz pierwszy wkroczyłam do redakcji <Małego Przeglądu>.

O tym, że czułam się z początku jak cielę pod drogowskazem, nie wiedział nikt. Po godzinie było inaczej.

Kiedy potem próbowałam wytłumaczyć koleżankom, dlaczego piszę, choć <nie płacą i to żydowskie>, zawsze wracałam myślą do tej chwili, w której zrozumiałam, że nie ma rzeczy, która by mogła oddzielić człowieka od człowieka. ...

*

... wiele, bardzo wiele się zmieniłam.

Oni przestali być dziwni i obcy. Po prostu ludzie. Dlatego nie jestem ani anty, ani filo.

Lecz jedno się u mnie nie zmieniło – stosunek mój do <Małego Przeglądu>. Dlatego kiedy o nim myślę, to tak jak o dobrym, starym przyjacielu”.

„MP”, 1.1.1937

   

 

 

© 2003 - Polskie Stowarzyszenie im. Janusza Korczaka - Wszelkie prawa zastrzeżone

design by TONER