powrót

 

W objęciach Janusza Korczaka.

 

Kiedy byłam młodą dziewczyną spotkałam się ze słowami Janusza Korczaka, że „ bez pełnego szczęśliwego dziecięctwa całe życie jest potem kalekie”.                                  

Pomyślałam o swoim dzieciństwie pośród licznego rodzeństwa i Matki- wdowy.

Przypomniał mi się smak chleba z cukrem i biedne dni pełne dziecinnych marzeń. Zobaczyłam Matkę ślęczącą po nocach z igłą i nitką, szyjącą ubranka dla swoich siedmiorga dzieci. Chciała, żebyśmy nie czuli się gorsi od innych, pomimo, że nie mieliśmy już Ojca, który umarł grudniowego popołudnia.

Przypomniały mi się dzieci z sąsiedztwa. Te, które wystrojone niczym lalki z wystaw sklepowych paradowały w uścisku obojga rodziców, jak i te umorusane, głodne i beznadziejnie bezsilne, bez wsparcia. Było to jak ukłucie w samo serce.

Mimo wszystko ja, mogę mówić o wielkim szczęściu, bo na swojej drodze spotkałam wielu Przyjaciół, ludzi o ogromnym sercu i wyobraźni, którzy zarazili mnie swą dobrocią i chęcią niesienia radości innym.

Podczas edukacji w „Samochodówce” wstąpiłam do Szczepu harcerskiego                                                              „ Korczakowcy” – pod wodzą druha Jerzego Zgodzińskiego. Od tej pory wakacje spędzałam pracowicie, aczkolwiek nadzwyczaj cudownie w miejscowości Korczakowo – nazwanej tak na cześć Janusza Korczaka .   

  To właśnie w Korczakowie szczególnie bliska stała się dla mnie postać Starego Doktora. Tam też miałam ogromne szczęście poznać Jego uczennicę i zarazem wychowawczynię Domu Sierot, który prowadził ( dzisiaj już nie żyjącą) Idę Merżan.

Ściskając tę kruchą, żydowską Kobietę, czułam dotyk Janusza Korczaka.

Siedząc przy ognisku w korczakowskim kręgu – do dziś widzę tę postać Idy M., która przetrwała, by świadczyć o wielkości serca Starego Doktora.

   ...” rozmowa trwa z nieobecnymi,

  bo w kręgu ognia jesteśmy z nimi”.  

Janusz Korczak – ideał mojego życia, którego zasad ciągle się uczę i próbuję wdrażać w pracę z dziećmi.

W Szkole Podstawowej nr 14 w Zielonej Górze, gdzie jestem nauczycielką – założyłam Gromadę Zuchową. Należą do niej dzieci w wieku od 7 do 11 lat. Pochodzą z różnych środowisk. Z łatwością można było na początku zauważyć ich status życiowy po ubiorze, sposobie zachowania, czy wyglądzie estetycznym. Jednakże wspólna praca, szacunek dla każdego dziecka, a także jasne prawa jakie w naszej gromadzie obowiązują pozwoliły na to, by szybko te mało istotne różnice zatarły się na dobre. Nazwaliśmy się „Przyjaciółmi Króla Maciusia I”.

Zuchy, podobnie jak sam król Maciuś lubią bawić się, śmiać i figlować. Nie zawsze jednak mogą czuć się bezpiecznie, widząc ile zła kryje się na świecie.

Tak jak Król Maciuś chciałyby coś w życiu zmienić. Pragną, by wszyscy mogli się do siebie życzliwie uśmiechać, by nie było chuligaństwa, głodu, samotności   i smutku. Nie chcą wojen, przemocy i łez. Wiedzą, że aby zmieniać świat należy zacząć od siebie. Choć nie jest to łatwe pragną podjąć to trudne, aczkolwiek konieczne wyzwanie.

„ Był sobie król, był sobie raz...

jak wiele bajek tak się zaczynało

gdzieś z nimi odszedł dzieciństwa czas,

dziś bajek jest za mało.                                                 

Królu Maciusiu jakbyś zgadł

czasami chce się zreformować świat,

by równe prawa, równe rządy

objęły wszystkie ziemi lądy                                                

a ponad nimi tylko wiatr

spokojnym niebem będzie wiał

królu Maciusiu Tyś też tak chciał.

„ Był sobie król, był sobie raz...

jak wiele bajek tak się zaczynało,

gdzieś z nimi odszedł dzieciństwa czas,

dziś bajek jest za mało.

Królu Maciusiu wiesz to Sam,

Jak trudno zacząć jest od „w Sobie” zmian

I trudnym sprostać wymaganiom,

gdy nowe dni wciąż je stawiają.

Gdy tyle wokół czeka spraw,

by je załatwił przyszły czas

Królu Maciusiu Tyś wierzył w nas”.

 

 Dzieci złożyły też Obietnicę Zucha, a Prawa, które poznały stały się  drogowskazem ich dążeń i poczynań.

Posiadamy przepiękny proporzec wyhaftowany rękoma jednej z matek. Salę naszą, w której odbywają się zbiórki zdobi totem („ kukła”), przedstawiający króla Maciusia I siedzącego na tronie i trzymającego w ręku złote berło. Założyliśmy także księgę „Dziękuję – Przepraszam”. Bo są sprawy o których trudno mówić, ale pieką i uwierają gdzieś w głębi. Są słowa, które pragnie się wykrzyczeć tak głośno, by słyszał cały świat. Księga „ Dziękuję – Przepraszam” – magiczna różdżka za sprawą której znikają troski i żale, budzi się miłość i radość, rozkwita nadzieja. Nieważne kształty liter pisane drżącą ręką „pierwszaka”, nieważne błędy i styl, lecz szczerość dziecięcych wyznań płynąca z głębi serca.

Założyliśmy także kronikę naszej gromady.                                                                                            Często z łezką w oku wraca się do tego, co minęło bezpowrotnie. Zacierają się kadry minionych lat. Chwilami jakiś obraz, zapach ogniska przywracają wspomnienia. Staramy się wygrzebać z pamięci stare daty, zdarzenia, postacie...

Z żalem godzimy się z tym, że to co było – nie wróci.

Chcemy, by nasza kronika gromady „ocaliła od zapomnienia” to, co dobre, szczere, prawdziwe, korczakowskie i Nasze.

 

 

Na naszych zbiórkach nie tylko bawimy się, ale także wykonujemy wiele pożytecznych rzeczy. Uczymy się jak dawać Siebie, pamiętamy o biednych i potrzebujących pomocy. Uczestniczymy w różnych uroczystościach                                                                                (np. Przekazywanie Betlejemskiego Światełka Pokoju) organizujemy imprezy z udziałem naszych rodziców i najbliższych. Próbujemy także sił redaktorskich. Udało nam się zredagować gazetkę, która wśród uczniów szkoły cieszyła się niemałym powodzeniem.                                                                                                                                                  W naszej gromadzie nie ma gorszych i lepszych. Nie widać już nawet bogatszych i biedniejszych. Jesteśmy MY – Przyjaciele Króla Maciusia I.                                                                                                                                                                                                                                                                                                      Poprzez wykorzystywanie w mojej pracy metod korczakowskich – wzoru godnego, zacnego, szlachetnego życia, zuchy moje nauczyły się współpracy, odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale i za innych, „pokochały to co trudne”.                                                                                      Dzięki pracy w gromadzie, każdy mógł się stać kimś wyjątkowym i jedynym w swoim rodzaju, ale tak samo ważnym jak pozostali.

  

                                                             dh. Danuta Bronicka                                                  

                                                      drużynowa 20 Gromady Zuchowej

                                                         „ Przyjaciele Króla Maciusia I”.